Rejs Grecja 2017 stażowo – turystyczny

Rejs morski stażowo-turystyczny.

 

19959287_10212304817007016_1644345652718648735_nTermin: 13-22.10.2017
Start i meta: Ateny Kalamaki
Trasa rejsu: do ustalenia – może ulegać zmianom w zależności od warunków atmosferycznych. Ostateczną decyzję o jej przebiegu podejmuje kapitan.
Cel rejsu: Żeglować, czilować a przy okazji trochę pozwiedzamy.
Pływamy na jachtach Sun Odyssey 43

ZASADY
-ma być bezpiecznie
-ma być przyjemnie
-zakaz rozmów o religii i polityce

Koszt
• 1400 zł/ os – Kojowe ( Czarter jachtu, opieka kapitana, podstawowe szkolenie z zasad bezpieczeństwa i obsługi urządzeń jachtowych) płatne w dwóch ratach (1. do 10.08; 2 do 10.09)
• 100 euro – kasa jachtowa ( opłaty portowe, paliwo, jedzenie – rozliczana na koniec rejsu tzn. co zostanie to dzielimy – czego braknie – dokładamy)
• Dojazd we własnym zakresie lub grupowo w zależności preferencji – do ustalenia Przypominamy że „Kto pyta nie błądzi” więc zapraszamy do kontaktu!
• Nie pobieramy kaucji :)

Ubezpieczenie
• Ubezpieczenie NNW i KL we własnym zakresie.

Wachty, szkolenie, staż
• Każdy uczestnik rejsu bierze czynny udział w prowadzeniu jachtu. Załoga podzielona jest na 2-3 osobowe wachty.
• Wachty pełnione są podczas rejsu zarówno w dzień i w nocy (nawigacyjne non stop –kambuzowe wg grafiku).
• W czasie rejsu wypływamy ok 70h stażu. Każdy z uczestników otrzyma opinie z rejsu – honorowaną przez PZŻ i potrzebną do uzyskania wyższych stopni żeglarskich.
• Szkolenie przed wypłynięciem obejmuje obsługę jachtu i żagli, szkolenie z zakresu bezpieczeństwa (m.in. użytkowanie jachtu morskiego, alarmy człowiek za burtą, p.poż, wodny) Dodatkowo przeprowadzamy szkolenie z nawigacji czyli pracujemy z mapami, GPSem, dziennikiem pokładowym.

Na rejs zabieramy dobry humor, ułańską fantazję i odwagę w sercu (ogień w sobie i kiełbie we łbie też mile widziane) – za resztę zapłacisz visą albo innym mastercardem;)

Kontakt:
Maciek Kurowski: 512 750 509 lub ciosacz@gmail.com
Magdalena Borkowska 512 245 292 lub m.borkowska@hotmail.com

Obydwoje sternicy posiadają STCW.

Bałtyk – Majówka 2017

Siemano.

Trasa: Górki Zachodnie – Hel- Łeba – Karlskrona – Hel – Górki Zachodnie – 75h – 374 Mm

18318993_10209012720297759_7544291278276375277_oKolejny rejs za nami. Współorganizowany przez Podhalańskie Towarzystwo Żeglarskie www.ptznowytarg.pl  i Fundację 4 Kontynenty www.4kontynenty.pl

Trochę nas opaliło, trochę wywiało… Zmarzliśmy też odrobinę. Ale nad Bałtyk jeździ się żeglować a nie uprawiać yachting. Zapraszam do krótkiej relacji.

 

Rejs rozpoczynaliśmy z Górek Zachodnich. Zaokrętowanie w sobotę 29 kwietnia. Ze względu na wiatr N – pierwszy dzień poświęcony był na zaprowiantowanie i przeprowadzenie szkolenia z obsługi urządzeń jachtowych oraz alarmów p.poż, wodnego i człowieka za burtą.

 

Niedziela 30.04:

W niedzielę o godzinie 1000 oddaliśmy cumy i poszliśmy na Hel. Niestety nadal wiał słaby N więc trasę trzeba było przekatarynić. Na Helu wspólny obiad i o 2000 start w stronę Łeby, do której lecieliśmy na pełnych żaglach w baksztagu.

Poniedziałek 1.05 :

W Łebie zaparkowaliśmy o 0900 z minutami.

4kNa Majówce byliśmy wraz z Fundacją 4 kontynenty – odprowadzając w poniedziałek do Łeby s/y Sifu i s/y Bystrze – ruszające na wyprawę Arktyka 2017. Mieliśmy się żegnać na Bornholmie – jednakże przy wiatrach E, NE, ENE w jedną stronę spoko – ale powrót do Górek Zachodnich byłby już problematyczny:P

 

fot. Mariusz Noworól Fundacja 4 Kontynenty www.4kontynenty.pl

Popłynęło w sumie 11 jachtów, z czego 9 ruszyło z Łeby na Karlskrone a 2 do Ronne.

Wtorek 2.05

Z Łeby ruszyliśmy o 1030 we wtorek, przy wietrze ok 5Bft NE ( wyjście z Łeby nie należy do najprzyjemniejszych ani najbezpieczniejszych przy takich wiatrach)

Na trasie Łeba – Karlskrona, na zestawie grot II ref i połowa gienki – udało nam się wygrać towarzyskie regaty, z lepszymi konstrukcyjnie jachtami :)

Środa, 3.05

W Karlskronie komenda : „Dziękuję,tak stoimy” padła w środę rano o godz 0535.

Polecam Muzeum Morskie w Karlskronie – mają dwa okręty podwodne, z czego jeden udostępniony jest do zwiedzania.

Wstęp za free. Niestety żeby wszystko spokojnie zobaczyć – potrzeba dobrze z 6h.

Poza tym marina ma działające non stop prysznice i saunę, którą odwiedzaliśmy przez najbliższe dwa dni.

Już przed wypłynięciem, wiedziałem, że nie mamy szwedzkiej banderki ale nie było czasu załatwić jej w Polsce, żadna z załóg nie miała też  takiej do pożyczenia. Więc jak tylko chwilę pospaliśmy w Karlskronie – to poszliśmy jej szukać, bo tego wymaga dobry obyczaj i etykieta.

Ręce opadają! W centrum nigdzie nic nie mieli. Był jeden sklep obwieszony tęczowymi flagami – wchodzimy – ale o Szwedzkiej zapomnij…

I oficer zasugerował, że jak byśmy kupili tęczową, to i tak to jest jedno i to samo, ale się nie zgodziłem :P

Dobry los i pani z obsługi Marine Museum skierowała nas do sklepu żeglarskiego 1852 (obok marketu budowlanego)

mają tam wszystko – od czołówek i czapek szyprówek po pompy paliwa, okucia sterów i co tam chcecie. Jest to też jedyne miejsce w całej Karlskronie – gdzie kupicie flagę Szwecji.

Karlskrona sklep

 

 

 

W Karlskronie przeczekiwaliśmy sztormową pogodę, gdyż rozwiało się do 7-8Bft, w szkwałach jeszcze więcej.

Czas upłynął na próbie naprawy webasto i wszystko zrobiliśmy jak należy, niestety błąd, który powstał na sterowniku, dało się usunąć tylko podpinając do webasto komputer… Wiec została nam w portach farelka a na morzu – ciepłe ciuchy i gorąca herbata.

Srodę i czwartek siedzieliśmy więc w Karlskronie.

Piatek 5.05

Punktualnie o godzinie 1100 oddajemy cumy. Wychodząc z Karlskrony, na farwaterze mijamy się z okrętem podwodnym Szwedzkej Marynarki Wojennej. Salutujemy im banderą.

20170505_113822

 

 

 

 

 

 

Droga powrotna to wydmuchiwanie się 7-kowych wiatrów i klin wyżowy, który wjechał nad nas, w sobotę rano.

Samo wyjście – i pierwsze godziny – genua na 1 refie – dawała nam prędkości ok 7 -7,8 knt. Wraz z słabnącą siłą wiatru w góre poszedł grot II ref, cała gienka – później cały grot i cała gienka. Nad ranem, jeszcze przed Rozewiem, zaczęło siadać.

Sobota, 6.05

Półwysep Helski pokonywaliśmy na  gience i katarynie prawie cały dzień – wiatr ok 0-2 Bft więc zeszło nam trochę czasu. Na Helu byliśmy na 1900 jako 2 jacht :( ( nie zawsze da się wygrać..) jak to się mówi, jak wieje mocno – to walczy się żeglarzami – a jak wieje słabo – to łódkami. Niestety słabych wiatrów było przez sobotę więcej i oddaliśmy zwycięstwo kolegom z jachtu Ruth (dawne Qantum of Solace) , którzy zrobili nas na 3h… :P

Niedziela 7.05

o 0400 oddajemy cumy na Helu i jedziemy do Górek Zachodnich, gdzie cumujemy o 0730

Cały rejs pod względem pogody – udał się wręcz idealnie – padać zaczęło dopiero w niedzielę nad ranem. A przeważająca aura – słonecznie i zimno – była cały czas :)

dziękuje dzielnej załodze i zapraszam na kolejną włóczęgę, a gdzie – to już niedługo !

 

Cygański los.

Przeprowadzka. Zbliża się sezon, więc zwolniłem miejsce w hangarze, zajmowanym przeze mnie od początku marca w moim klubie. Łódka pojechała do Wieliczki i stoi teraz na dwóch europaletach z plandeką na sobie. Postawie w ogrodzie blaszaka lub szopę :)

a tak wyglądała przeprowadzka. Dziękuje za pomoc Sebastianowi za przyczepę i transport, drugiemu Sebastianowi i swojemu bratu za pomocną rękę, bez nich  helingu bym nie podniósł.

 

20170323_183121_LLS 20170323_183140_LLS 20170323_184006_LLS 20170323_191619

 

 

Pasowanie wzdłużników 30×22

No i wpasowane. Po nacięciu wręgów, wyrównałem wszystko dremelkiem.. tak, szczeliny zazwyczaj wyszły większe niz bym chciał ale tak to już jest :) 20170317_164823 20170317_164832 20170317_164847 20170317_165600 20170317_165612 20170317_165616

Heling 3.0

Jak to mówią, do trzech razy sztuka. Moja poszarpana cierpliwość, czwartego by pewnie nie wytrzymała. Tak, układanie helingu, przynajmniej w moim wypadku to nie było : pyk, pyk, pyk i działa :P Nie. No ale porażki hartują i uczą – tak więc w nowym miejscu czyli w Klubie Żeglarskim Horn Kraków, gdzie udostępniono mi hangar – za co uprzejmie dziękuję :) – walka trwa nadal. Wręgi, listwy i wzdłużniki przewiozłem jeszcze w lutym.

11 marca tj. sobota zacząłem wraz z pomocą kolegi Krzyśka i Sebastiana – układać heling i montować na nim wręgi.

Naprawdę, szacun dla tych co to zupełnie sami zrobili. Próbowałem wcześniej – nie dałem rady.Inżynier ze mnie chyba kiepski albo mało cierpliwy. No i teraz dzięki Sebastianowi – mam poziomice laserową, co bardzo ułatwia pracę! Teraz to i ja mogę być inżynier :P

Wierzcie lub nie ale kiedy tutaj ktoś podtrzyma, tam ktoś poda, a tam powie, że jest pion, to i dokręcanie zastrzałów jest prostsze i sama praca przyjemniejsza.

Oprócz mierzenia przekątnych. I to też łatwiej zrobić w 2 osoby. A mierzyliśmy to pierdyliard razy. PIERDYLIARD, Później młotek, tu odkręcić, tam stuknąć, tam zmierzyć, przytrzymać, przykręcić, sprawdzić raz jeszcze. I jeszcze. Każdą wręgę. Każdą parę. A może jestem paranoikiem?  w każdym razie – rezultat jest taki, że jest lepiej niż jako tako a błędy spadły do 1-3mm.

Na pewno będą nierówności. Wręg nie robiłem jak zegarmistrz, ale w porównaniu do poprzedniego helingu jest niebo a ziemia.

Zastosowałem też solidne belki o wymiarach 50×70, dużo wsporników i zastrzałów i konstrukcja prawie się nie rusza. A resztę, jak powiedział mistrz – załatwi się szpachlą – bo pływanie prostą łódką to żadna sztuka :P

Owocem mojej pracy w dniach 11.03, 12,03 i 13.03 jest ustawienie helingu i wszystkich wręgów bez dziobnicy. Idąc za radą Lecha – teraz zamontuję te najcieńsze wzdłużniki a na dziobnice przyjdzie pora, jak tylko ogarnę jakąś rurę do podgrzania wzdłużników i złapania ich do dzioba, a co !

Efekty poniżej :P

20170201_120354 20170201_120417 20170201_130009 20170311_122505 20170311_122510 20170311_132755 20170311_181047 20170312_182852 20170312_182857 20170312_182900 20170312_191840 20170312_191852 20170312_191906 20170312_191910 20170312_192033 20170312_192050 20170313_144527 20170313_154107 20170313_175606 20170313_181747 20170313_181802 20170313_183515

Shekle 2017

daj piątaka !

Bałtyk 2017 – majówka 29.IV-7.V.2017

Bałtyk 2017 – stażowo-szkoleniowy – majówka! 15032048_10209166270051680_4727032315604884724_n

Termin 29.IV (sobota) do 7.V.2017 (niedziela) -9 dni

Jacht Chiron II (dehler 37)

start i meta: Gdańsk Górki Zachodnie

Trasa: Jak Neptun pozwoli – planowana z  Fundacją 4Kontynenty we flocie kilku jachtów czyli Górki Zachodnie – Władysławowo – Łeba – Ronne (Bornholm Dania) – Hel – Górki Zachodnie.

W czasie rejsu wypływamy ok 120h stażu

Szkolenie obejmuje obsługę jachtu i żagli, wykonywanie zwrotów na morzu, teorię manewrowania jachtem w portach oraz praktyczną nawigację czyli praca z mapami, GPSem oraz dziennikiem pokładowym.

 

Każdy uczestnik rejsu bierze czynny udział w prowadzeniu jachtu. Załoga podzielona jest na 2-3 osobowe wachty. Wachty pełnimy w czasie płynięcia zarówno  w dzień i w nocy.

Trasa może ulec zmianie w zależności od warunków atmosferycznych. Ostateczną decyzję o jej przebiegu podejmuje kapitan.

Zapraszam do postu nt. naszego wrześniowego rejsu oraz galerii zdjęć i naszego wydarzenia na fb – wszystko w linkach poniżej.

http://osbaro.pl/?p=707

http://www.facebook.com/events/376959779310160/

 kontakt tel:

Maciek: 512750509

mail: osbaro.pl@gmail.com

 

 

 

Sylwester Cyklady 2016/2017 – jeśliś dobrym żeglarzem…

ios

15965763_1588217254562496_7934100164522898958_n      Siedzę teraz z dziennikiem jachtowym w łapie i patrzę, gdzie, kiedy i jak dotarliśmy naszą plastikową mydelniczką, pływającą pod francuską banderą, co się nazywała Mikonos i była typu: Sun Odyssey 439 z 2014 roku. :)

Trasa: Ateny- Aegina- Milos- Ios- Paros- Mikonos- Kythnos- Ateny 79h / 306,2Mm

Dziękuję też za przedrejsowe życzenia silnych wiatrów. Spełniły się bardzo dobrze:)

23-25.12.2016

Lądujemy z I oficerem Magdą i koleżanką Ciotką w Atenach. Spędzamy tu święta w żeglarskiej atmosferze, zakładamy obóz aklimatyzacyjny; zwarci i gotowi, niestety bez gitary, 25.12 udajemy się na S/y Rinia gdzie czekamy na resztę ekipy.

26.12.2016 poniedziałek

Mieliśmy jeszcze wypożyczony samochód, do podróży na Meteory, więc mogliśmy przewieźć zaprowiantowanie dla załóg s/y Mikonos i s/y Andros. Jedyny problem polegał na tym, że tymczasowo mieszkaliśmy na s/y Rinia ( dzięki za nocleg!)  przy 6 pirsie a nasze łódki (celowo używam tego słowa) stały przy pirsie 3. Kto w marinie Ateny Kalamaki był, to wie, a kto nie był, to wystarczy powiedzieć, że to prawie cały port dookoła. Część załóg rejsu sylwestrowego, powoli się zbierała.

27.12.2016 wtorek

Check In. Popołudniem odbieramy nasze plastikowe cudo, s/y Mikonos; pogromcę sztilu, wojownika czterech w skali Beauforta. Nieustraszonego, trzymającego muring.

Oglądam to, oglądam… plastik ładny, szybki i forluki na poziomie pokładu, mało co wystaje. No estetyka super… No ale sztorcklapa klasyczna a nie ” w drzwiczki”, stojaków na napoje przy kółkach nie ma, przy zejściówce jeden kabestan, strumieniówek brak ale co tam! Cyrkulacje „zacieśniono” umie robić, to da rade, a co!

Wraz z Ewą i Waldkiem, którzy byli już na miejscu, przewozimy wózkami zaprowiantowanie z 6 na 3 pirs.

Nocą przylatuje pozostała część ekipy : Ania, Iza, Marta, Martyna, Kinga.

W Atenach pogoda bez szału.Chłodno. Zapowiada się sztormowo. Wieje ok 30 knt. W szkwałach bywa więcej.

28.12.2016 środa

Wszystko zasztauowane. Od armatora dostaliśmy farelkę. Rozpiska z wachtami już wisi. Od 1000 szkolenie z obsługi jachtu i z bezpieczeństwa. Przed wypłynięciem, przyszedł jeszcze bosman i odwodził nas od wypływania, ostatecznie pukając się ostentacyjnie w głowę, ale nic to! O 1200 oddajemy cumy i kierujemy się w stronę Aeginy. lecimy na 2 refie grota i 3/4 foka. Prędkość po 5,2 -5,7knt. Wiatr NNW 5-6Bft. Dobra widzialność, temperatura znośna. Króciutki przelot aklimatyzacyjny. Nawet pojawia się słońce.

Przed Aeginą prom, przechodzący obok nas wyprawia jakieś dziwne rzeczy. Najpierw daje jeden długi sygnał ( Uwaga)… później daje trzy krótkie ( moje maszyny pracują wstecz…) a później mija nas lewą burtą w mniej więcej bezpiecznej odległości i leci dalej.

W porcie wpływamy do basenu wewnętrznego, stajemy w miejscu gdzie są muringi ( część mariny należąca do yachtklubu). Nie chce stawać na kotwicy, wiedząc ,że zaczyna się sztorm.A jak to z kotwicą, będzie dużo roboty… a przecież jeśli można, trzeba sobie życie ułatwiać a nie utrudniać. Zatrzymujemy się tedy na dwóch muringach z czego trzyma tylko prawy. Lewy patrzy 80 stopni od dziobu.Jest godzina 1720. W mieście, dość ładnym i z klimatycznymi knajpkami, nie udaje się załatwić ani wody, ani prądu. Przynajmniej nie dla części mariny, w której jesteśmy , bo tutaj słupki są na klucz zwykły. A na słupkach przy nabrzeżu miejskim, jest informacja, że elektroniczne klucze-karty, można zakupić jeszcze w dwóch knajpkach, oprócz zamkniętego Marina Office. Niestety klucze te działają tylko  przy nabrzeżu miejskim. Toalet i pryszniców – brak. Tylko na jachcie.

Późnym wieczorem nadpływa jeszcze s/y Andros, z załogą którego zaprzyjaźniliśmy się jeszcze w Atenach. W knajpie, w telewizji pokazują Grecję i Ateny. Pada śnieg.

29.12.2016 czwartek

Przez noc i nad ranem wiatr hula w najlepsze. Wiatr jest w dziób, od prawej strony.

o 1040 zrywa się prawy muring, gruby muring, który nie powinien sie zerwać. Silnik ON, łapiemy jakiś ostatni, jaki jest dostępny, ale patrzy źle. Później poszliśmy załatwić prąd i wodę. O 1200 przestawiamy się longside do nabrzeża miejskiego Leof. Dimokratias. Manewr po omówieniu, przy silnym wietrze, idzie nam bardzo dobrze.

Jedynym minusem miejskiego nabrzeża są obręcze, wystające z niego. Nabrzeże przystosowane jest dla jachtów stających na kotwicy. Obręcze mają około 0,5 metra długości ( gdyby je rozprostować) i wystają poza obręb nabrzeża ok 10cm więc jest czym przerysować burtę. Oprócz odbijaczy, zastosowaliśmy tutaj pomysł Martyny, II oficera, która oplotła te obręcze cumami. Wiatr odpychający. Można iść na miasto !

Bez tytułu

Jeśli chodzi o samo miasto, jest to typowa turystyczna osada… Muszę jednak zwrócić uwagę na pewną knajpę. Otóż szukając z I oficerem  miejsca, gdzie możemy kupić wodę i prąd, trafiliśmy na kelnera, którego zapytaliśmy gdzie, co i jak… a ten nas zaprowadził do zamkniętego Marina Office, później do Coast Guardu, później jeszcze gdzieś… Był tak miły i sympatyczny, że na wieczorne swawole, udaliśmy się do knajpy, w której pracował.

Knajpa nazywała się jakoś na L… była zaraz po lewej od knajpy Alexandros.

30.12.2016 piatek

Co się miało wywiać, to się wywiało

1615 uruchamiamy katarynę i ruszamy na SE, w kierunku Milos, okrążając Aeginę od strony SW, dalej przez przesmyk i prosto kursem 140 stopni. W międzyczasie przeprowadzam szkolenie z nanoszenia pozycji na mapę, wytyczania kursu i obsługi dziennika jachtowego ( tak, wydrukowałem se swój, bo w Grecji nie ma takiego obowiązku)

Warunki wiatrowe przy zasłonięciu przez Aeginę były na całego foka, wiało N 3-4. Później N5Bft. I im dalej tym mocniej, o czym wiedzielismy przed wyjściem.

Od 1800 pierwsze refowanie foka, 1855 fok 1/3 , szkwały do 33knt

N6Bft, N7-8Bft.

Tego samego dnia, trochę wcześniej wyszły w morze z Aten jachty s/y Milos oraz s/y Rinia.

s/y Andros z Aeginy poszedł o 1800.

Co tu dużo mówić, kto lubi żeglować i kto czuje smak przygody, pomimo silnego wiatru, szkwałów, deszczu i fali, chłodu i rzygania – temu ten przelot podobać się musiał. Jak to w piosence. Jeśliś dobrym żeglarzem radę sobie dasz… Oczywiście, za chorobę morską, uznaję nie tylko rzyganie, ale np. fakt, że ktoś się położy i wstać nie może.  Im bliżej Milos, tym więcej życia na pokładzie, słabsza fala i lżejszy wiatr.

31.12.2016 sobota

Po 20h przelotu w baksztagowych wiatrach z N6-7Bft , czasem N8Bft, o godzinie 1100 docieramy na Milos, do portu Adamas.

Stajemy tymczasowo przy pomoście pływajacym, przy którym nie ma absolutnie nic (toalety, woda,prąd). Czekają na nas już s/y Rinia i s/y Milos. Przy końcu naszego pomostu jest zatopiona łódź rybacka.Przychodzi do niej Grek, zerka, wzdycha i idzie w swoja stronę. Nadal chłodno. Nie tak miało być. Naobiecywali, naobiecywali i było jak zwykle. Sam naobiecywałem załodze, że ciepło i przyjemnie… Kiedy byłem tu w lutym 2015roku tak właśnie było. Teraz musiała przyjść jakaś dziwna zima, co samych Greków zdumiewa. Mało powiedzieć, że jeden z naszych jachtów, lecących z Aten na Milos, płynął w gradzie i śniegu…

milos

o 1600 przestawiamy łódkę do białej linii, basen wewnętrzny, strona NW:) Po ostatnim przelocie jestem przeziębiony.

O 2000 wychodzimy do Tawerny na imprezę sylwestrową. Trzeba iść wzdłuż zatoki, na E… dojdziemy wtedy do passerati na polskich blachach. I na rogu jest Tawerna…

Z racji tego, że się rozchorowałem, moja percepcja, mogła nie odebrać wszystkiego jak należy. Jedno Wam powiem. Jeżeli przychodzę do zastawionego stołu i 40 min czekam na podanie wina, mając pod ręką tylko wodę ( wiadomo co rybki robią w wodzie…) to jestem niezadowolony.

Ale ale! Jedzenie bez zarzutu, naprawdę bardzo dobre :) Jednak na litość boską, obok tawerny ta knajpa nawet nie stała, więc muszę tutaj zaprotestować.  Może to dlatego, że bardziej znam Stary Port, Morgana czy Zejmana i to dla mnie są pierwowzory tawern żeglarskich. Żeglarskich, nie turystycznych. Żeglarz a turysta to bardzo duża i zasadnicza różnica. Kto jej nie złapie, nie będzie dobrym żeglarzem. No i turyści po sztormach uciekają z jachtu a żeglarze – wiadomo – zostają. A może jeszcze się ten bar rozkręci… w końcu dopiero ją otwierali. Z sugestii dla właścicieli, jeżeli ma to być tawerna – to polecam odwiedzenie stron Starego Portu i Kapitana Morgana. Jeżeli tą knajpę nazwą Restauracja Turystyczna to się odczepię, przysięgam!

1.01.2017 Niedziela

Nowy rok przywitał mnie katarem, gorączką i generalnie zażyczyłem sobie, by wywieziono mnie z zapasową kotwicą na dinghy, na środek zatoki i wrzucono do wody… Niestety nikt się nie podjął tego zadania i wieczorem doszedłem do siebie. W międzyczasie każdy z kierowników naszych statków… dostał upominek od burmistrza w postaci folderu i ciastek… tak, za to, żeśmy się tu zjawili w środku zimy.

1900 zatankowano wodę, naładowano akumulatory. Pod silnikiem sucho, oleum okej, filtry ok.

2100 wychodzimy, razem z s/y Andros, na wyspę Ios, gdzie z największych atrakcji jest grób Homera a do jeszcze większych należą promy, wjeżdżające do portu na pełnej ku*wie… Po drodze mamy przygodę, przy stawianiu grota okazuje sie, że fał jest zawinięty wokół światła silnikowego na maszcie. Koleżanka Ewa wjeżdża na ławeczce bosmańskiej na górę i naprawia nam tę niedogodność. o 2155 mamy grota, a po odpadnięciu dokładamy foka i lecimy nieśpiesznym krokiem z prędkością 4knt przy wietrze N i NNW 2-3Bft w stronę naszej promowej wyspy. Na radiu okazuje się, że Andros wspomaga się dużą część drogi kataryną; ich kierownik statku dostaje przydomek „Kapitan Diesel” .

2.01.2017poniedziałek

Wiatr słabnie coraz bardziej, noc jest bezksiężycowa, siła wiatru 1-2Bft, nasza prędkość od 3 do 4,4knt na grocie i foku.

o 1000 palimy Katarynę i na 1105 cumujemy na Ios rufą, stając na jednym muringu. Obowiązuje tu całkowity zakaz kotwiczenia a stawanie longside ( czesto rozsądne w innych miejscach) – jest delikatnie mówiąc -niebezpieczne – chyba ,że macie bardzo dużo odbijaczy i zapasowe słupki i linki do relingów.

Jak już wspomniałem, jest tu grób Homera, można wynająć sobie auto albo quada z silnikiem od kosiarki, wszędzie walają sie bezpańskie koty i psy… a plaża jest taka ja na amierykańskich filmach. Na pewno jak jest ciepło – wala się tu mnóstwo lasek w bikini, popijających kolorowe drinki i gości prężących swoje muskuły, do ww. lasek… ale największa atrakcja, jaką oferuje nam Ios – przed nami. Nie wiem co dzieje się tu w sezonie, ale żniwo musi być srogie.

Ok 1200 przyjeżdża do nas gość z Coast Guardu  i informuje nas, ze o 1430 wjeżdża prom. To super, bo o promie wiedziałem, tylko nie wiedziałem o której.

Cała załoga jedzie zwiedzać wyspę. Zostajemy z I oficerem, Magdą i wyciagamy się na muringu ok 4-5m do przodu. Na S/y Andros dokładają drugi muring.

1425 widać prom, prujący na pełnej ku*wie ( inaczej się nie da napisać a słowo szybko jest nieodpowiednie). Prom jedzie, wykręca w lewo i staje do nabrzeża promowego dając całą wstecz. Cała wstecz i wcześniejsza jego prędkość i skręt powodują w basenie falę. Jacht chodzi o ok 1,5m góra dół. Muring wytrzymał rodeo. Ale po chwili, fala rozchodzi się tak, że jachty kiwają się na boki, z masztami na zakładkę. Gdybyśmy nie przesunęli naszego, było by po instrumentach na naszych topach i tym samym po kaucji :)

ios

o 2145 uruchamiamy katarynę i ruszamy na Paros do Naousy. Jest sztil. Niestety, dzisiaj i ja jestem jak kapitan diesel.

3.01.2017 Wtorek

Prawie całą drogę katarynimy. ok 0400 rozwijamy na chwile foka, żeby zaraz go złożyć. Cumujemy longside do s/y Milos i rufą do nabrzeża – muringu dla nas nie ma. Stoimy we dwa jachty na jednym. Warunki nadal spokojne , wiatr ok 5-6knt.

paros

W porcie brak prądu, wody i toalety oraz pryszniców. W zasadzie nie wiem, po co to piszę. Takie są już Greckie standardy – coś za coś :) W porcie, po krótkiej drzemce witają nas piękne widoki, wszędobylskie ( akurat na tej wyspie ) gęsi. Jak to zazwyczaj ma miejsce przy takich przelocikach, gdzie startujemy jednego dnia wieczorem, przed świtem cumujemy, śpimy 3 godziny i wstajemy – dla nas jest juz zupełnie kolejny, nastepny dzień. A dzień cały czas jest ten sam. po uzupełnieniu zapasów chleba… czas płynąć dalej. Jest słonecznie i ciepło.

o 1300 wraz z jachtami Milos, Rinia, Fairy ruszamy na Mykonos :)

o 1310 mamy już grota i foka na swoim miejscu, lecimy ostro na wiatr. Kurs na N przy wietrze NW3. Po drodze odwiedza nas stado delfinów, które towarzyszy nam przez kwadrans.

1830 cumujemy longside na Mikonos. Obiecywali na Paros , że na Mikonos są prysznice z ciepłą wodą. I rzeczywiście były – tyle że w remoncie :D

Mikonos

Wejście do portu dobre, widoczne i oznaczone. Nawet światła działały.

Podpinamy prąd. Z pomocą kapitana Mariusza z s/y Milos, łączymy węże i da radę nawet zatankować wodę.Ciśnienie nie powala, jeden zbiornik 220l napełniał się ok 2h.

4.01.2017 Środa

1000 wychodzimy w stronę Kythnos. Na zestawie grot, fok przy wietrze W a później SW 4-5Bft. W kolejnych godzinach 1 ref na grocie. Później na foku. Później 2 grot i 1/2 foka. Kiedy minęliśmy wyspę Syros mieliśmy już mordewind, praktycznie dało się płynąć w stronę wyspy Kea, do tego fala i dryf zrzuciły nas w pobliże Tinos. Ok 1Mm na południe od Tinos, o 1510, założyliśmy 3 ref na grocie i 1/3 foka. Po 30 minutach zrzuciliśmy żagle i od 1540 pruliśmy na katarynie w stronę Kythnos z prędkością 5knt. Im blizej Kythnos, tym fala malała a nasza prędkośc doszła do 6knt, Wiatr 23-28knt.

O godzinie 1930 zacumowaliśmy, przy asyście kolegów z s/y Fairy, w porcie Loutra na Kythnos w basenie wewnetrznym. Wiatr był dociskający i lekko od dziobu z kierunku SW5-6Bft.

Później odebraliśmy jeszcze cumy od s/y Milos i zaczęła się biesiada. Na morzu rozhulało się do 30-34knt i tak miało być przez dwa dni,

kythnos

5.01.2017 czwartek

To zwiedzanie wyspy, opalanie się i relaks przeplatany sprawdzaniem cum i odbijaczy.

Problemem na wyspie są koty, jest ich bardzo dużo. Absolutnie nie można ich karmić a już na pewno nie blisko jachtu. To samo tyczy sie wyrzucania resztek. Z resztkami trzeba iść do głównego kontenera. Inaczej wszystko wybebeszą. Włażą na jachty, sikają i brudzą. Kiedy obudziliśmy się rano, przez forluk, pod pontonem, patrzyło na nas 5 kotów! a one sobie po prostu odpoczywały.

6.01.2017 piątek

Kiedy zaczeło się wywiewać i pojawiło się okienko pogodowe, umożliwiające odklejenie się na szpringu rufowym od nabrzeża, wiatr spadł do 14-15knt. oddaliśmy cumy i o 1200 popłynęliśmy w kierunku Aten na katarynie. Pod wieczór, od ok 1800 rozwiało sie do ok 30knt /7Bft i mielismy pewne obawy z manewrowaniem tymi mydelniczkami w samych Atenach. Jednakże Kalamaki okazały się być dobrze osłonięte. Pierwszy wszedł s/y Milos, kilkanascie minut po nich my, co ustalilismy wcześniej na radiu, żeby się tam razem nie potłuc. Okazało się to dmuchaniem na zimne ale lepiej tak niż pakować się niepotrzebnie w kłopoty i zarysowane burty.

2050 staliśmy zacumowani w marinie Ateny Kalamaki, po rejsie obfitującym w silne wiatry, mróz, chłód, słońce i kawał żeglowania.

7-8.01.2017

Wstaję. Rano coś trzeszczy w kokpicie pod stopami. Myślę – rozbiło się coś- ale nie, to tylko lód.

Check out. Jeśli chodzi o jacht – bez żadnych strat. Jeśli chodzi o słowność Greków i firmę Dream Yacht Charter – mam pewne zastrzeżenia. Wiem, to Grecja. Tu 15 min trwa godzinę, desek klozetowych nie ma a papier toaletowy widzieli ostatnio w supermarketach bo w toaletach – po co ?!

ale umawiamy się na konkretną godzinę i po chłopów trzeba jeszcze dzwonić, żeby łaskawie się zjawili. Przyjeżdżamy tam ratować Grecką gospodarkę, a oni co… ?  ale powiem Wam jedno. W Grecji jest cały czas hajlajf… i o żadnym kryzysie mówić nie można.

Dziękuje mojej załodze w składzie

I oficer – Magdalena, I wachta : Ciotka i Kinga

II oficer – Martyna, II wachta: Iza i Ania

III oficer – Marta, III wachta: Waldek i Ewa

Za dobrego ducha, wytrwałość w niepogodach i poczucie humoru :) oraz Fundacji 4 Kontynenty i Mariuszowi, który namówił mnie na pływanie we wspólnej flocie.

No dobra, to teraz pojadę trochę po jachcie, którym jeździłem po Cykladach.

Zanurzenia (bez kila) to ma tyle co mazurska Antila albo Maxus. Powyżej 6Bft szału nie ma. Przy 7-8Bft czasem z niedowierzaniem zerkałem na sztag i maszt… i pomimo dziwnych dźwięków emitowanych przez jacht – dalej były na swoim miejscu. Ostrzyło nawet w baksztagu na 1/3 foka. Nie rzucałem cum do ciągnięcia za rufą, bo 8Bft było ale głównie w szkwałach. I wiem.. tak, to łódka do pływania w sezonie, do 3Bft – żeby się drinki nie powywracały…

No ale żeby było konstruktywnie.

Jacht był suchy – od spodu. Szpilki trzymały dzielnie kil z bulbem, pod silnikiem, który sprawdzałem codziennie – sucho, oleum cały czas na dobrym poziomie, filtr wody prawie czysty. Ogółem – główne funkcje jachtu – tj. płynie i nie tonie – super.

Bajery. Czartploter umiejscowiony centralnie na stoliku w kokpicie. Spory, z 12 cali. Przy niższych temperaturach i fali wchodzącej ( co 7 czy co 9 :> ? ) na pokład – bezużyteczny. Pomimo przecierania – odmawiał posłuszeństwa i po prostu nie działał. A w nocy i w sztormowej pogodzie bywał potrzebny choćby do sprawdzenia na AIS-sie (biernym) nazwy statku, który chciałem wywołać, żeby mnie nie rozjechał ( brak trójsektora na moim maszcie) – dobrze że reflektor radarowy był bo w Grecji to wcale nie jest standard. No i tyle było po komputerach. Zostawało radio i nadawanie, że tu i tu, że na żaglach, że zmień trochę kurs, bo mnie rozjedziesz :P  ( warunki na wodzie miedzy wyspą Aegina a Milos 6-8Bft)

Uchwyt. Nad kołem sterowym fajnie jeśli jest poręcz, której można się złapać. To samo dotyczy centralnie umieszczonego czartplotera. Poręczy brak.

Stojaki pod kubki przy kołach sterowych – brak !!! ( to jest w ogóle niewyobrażalne – ani drinka ani herbaty… )

Ale najgorsze przed nami. Nie wiem co za diabeł projektuje jachty… I nie tylko mydelniczki…kto odpowiada za detale. Ale za brak jakichkolwiek haczyków  bracie, powinieneś się smażyć w piekle ( przynajmniej jakiś czas dopóki się nie nauczysz – że haczyki są potrzebne!)

Idziesz na wachtę, schodzisz z wachty cały mokry i co ?? pewno – śpij w tym. Mokry śpiwór w standardzie :) Oczywiście, są szafki z wieszakami, gdzie wejdzie uczciwy sztormiak złożony na pół… są też rączki forluków ale… tak po bożemu, kilka haczyków nie zaszkodzi.

wentylacja.

Wentylacja nie była zbytnio specjalna. W zamykanych kabinach dramat – zero „grzybków”, tylko ładnie wystylizowane okienka, których podczas żeglugi nijak nie było co otwierać!

Wersja którą pływaliśmy, była wysoce ekonomiczna. Przy zejściówce tylko jeden kabestan – a mogły być dwa.

Mimo wszystko, takiego jachtu nie sposób polecić na cięższe warunki bo on po prostu jest na lżejsze. Z pewnością w słońcu, +28C i wiatrach 4 Bft byłbym zachwycony.

No cóż, w zasadzie sam sobie jestem winien. Nikt normalny nie pcha się przecież na Cyklady zimą :)

W dniu wylotu do Polski, tj 9.01.2017 w Atenach i Marinie spadł śnieg.

Cyklady 2016 rejs listopadowy

Kolejny rejs za nami :) w ciągu 12 dni zdążyliśmy odwiedzić wyspy Hydros, Milos, Ios,Leros,Naxos i Syros. Do tego całodniowe zwiedzanie Aten. 108h/430Mm. Pogoda dopisała, wiatry od 0 do 7 z przewagą 2-5Bft – więc bardzo przyjemnie. Były quady na wyspie Ios i grób Homera, Osiołki na Hydros, łazienki na Leros; po drodze dwa okręty podwodne greckiej MW i masę pomniejszych atrakcji jak nurkowanie przy wraku na wyspie Milos czy portal na Naxos:)
Pływaliśmy na jachcie s/y Rinia – typ cyclades 50.5 – bardzo fajna jednostka. Grot pełnolistwowy :) Oprócz wieku żagli – wyglądały na starsze ode mnie – wszystko jednak się trzymało jak należy – żagle przy 7Bft na 3 refie sprawowały się świetnie :)

Straciłem zdjęcia z obiektów sanitarnych. Kto nie był w Grecji – może przeżyć kulturowy szok – toalety i prysznice w większości marin to straszna (STRASZNA) – bida z nędzą. W marinie Kalamaki w Atenach – bodaj największa w Grecji – zaraz po Leros – tynk sypie się na głowę, desek klozetowych – a jakże – nie ma a o papierze toaletowym… zapomnij. Mało tego, zaraz przy marinie są slumsy – takie greckie budy-fawele – cholera wie jak to nazwać. Faktem jest, że po kradzieży plecaka jednego z naszych załogantów – z kosmetyczką w środku- przez nieznanego sprawce z toalety mariny – police officer marina – (bo tak się szumnie nazywa) – rozłożył ręce – w całej tej wielkiej marinie nie ma żadnej kamery ! W ogóle to jest śmiech na sali – tam kradną – i to nie była pierwsza ani ostatnia taka kradzież – więc lepiej uważać i chodzić do kibelka – jak baby – dwójkami :P
Jedna z firm ochroniarskich nosi nazwę Oceanic Security ale ochroniarz wyglądał na takiego co przy 3Bft musi trzymać się na dwóch kotwicach – żeby go nie zdmuchnęło.

Jedynie wyspa Leros (obok Kos ) – z drugą największą mariną w Grecji – oferowała za 43,5 euro (jacht 15,24m)- dla 12 osób – wodę, prąd, czyste prysznice i z ciepłą wodą, toalety z DESKAMI oraz papier toaletowy – po prostu szał!

Z portów odwiedzonych Milos (muringi są ale raczej dla krótszych jednostek w basenie wewnętrznym – trzeba było rzucać kotwice , która zahaczyła o łańcuch trzymający muringi, lecący w poprzek basenu i rano kolega musiał nurkować :)
Hydra – to kotwica i mało miejsca
Ios – są muringi i całkowity zakaz używania kotwicy. Prysznic 5 euro. Prąd i woda na kartę.
Leros – muringi i najlepiej wyposażona marina w Grecji ze wszystkimi usługami jakie chcemy – łącznie z tym ,że większe zakupy ze sklepów dowożą samochodem.
Naxos – mało muringów, port przy wietrze zachodnim jest niezbyt dobry bo powstaje duży rozkołys + promy. Na wejściu – prawa główka w ogóle nie świeci (a raczej słupek bo główka to dużo powiedziane). Z sanitariatów – dwa toytoye (reszta ponoć w remoncie)
Syros – cumy lub muringi. Rok temu staliśmy przy nabrzeżu w mieście, teraz wybrałem marine po lewej stronie portu od wejścia – woda i prąd niby są – ale było po sezonie więc niedostępne. Pryszniców brak.

 

 

 

IMG_20161103_132420_HDR IMG_20161104_170456 IMG_20161104_172954 IMG_20161105_124116 IMG_20161105_124835 OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA IMG_2991 IMG_3003 IMG_3018 DCIM100GOPROG0011802. DCIM100GOPROGOPR1781. DCIM100GOPROGOPR1815. DCIM100GOPROGOPR1818. DCIM100GOPROGOPR1828. DCIM100GOPROGOPR1833. DCIM100GOPROGOPR1849. DCIM100GOPROGOPR1866. DCIM100GOPROGOPR1881. DCIM100GOPROGOPR1893. DCIM100GOPROGOPR1912.

Bałtyk 2016 stażowo-szkoleniowy

           Nasz rejs – Jesienny Sztygar 2016 odbył się w terminie 3-10 września 2016 roku. Popłynęło 9 osób. Trasa liczyła 441 Mm/101h. Start i meta Górki Zachodnie :) Odwiedzone porty: Kristianopel, Kalmar, Władysławowo i Hel. Jacht s/y Chiron II spisał się świetnie ! polecam też wszystkim armatora – www.jmaster.pl  – na czas, rzeczowo i bez problemów. No i kontakt bardzo miły :)

14224899_10208605547353963_6062305920107474512_n

 

 

IMG_1641 IMG_1439 IMG_1434 IMG_1354 IMG_1070 IMG_1019 IMG_0967 14183834_10208566301492841_4692906571417001191_n IMG_1544 IMG_1361 IMG_1474 IMG_1439 IMG_1344 IMG_1175 IMG_1138 IMG_1141 IMG_1136 IMG_0967 IMG_0941

Wzdłużniki

W sobotę znowu w garażu się  ruszyło. Po próbnym przymierzeniu listw do wręgów na helingu, wszystko powoli zaczyna przypominać kadłub :) Wraz z Krzysiem i Kubą, którzy wpadli mi pomóc, po docięciu i sklejeniu wzdłużników, prace idą naprzód; chęć do dłubania znowu wróciła, czas mnie nie goni i w zasadzie – to jest bardzo dobrze.

Cięcia na długości 20 cm; mam nadzieje, że wystarczająco :D

Jednak jest też jeden kolec, w całej tej róży, gdyż miałem taki wielki bęben (taki na kable telekomunikacyjne) – zaaranżowany na stół – z przeznaczeniem do imadła i cięcia wszelkich rzeczy. Nie wiem jakim cudem, ale ktoś mi go podpierdzielił sprzed garażu w nocy. Jak Ci się to udało złodzieju ? (pełen podziwu:P )

Nazwa dla jachtu też już jest:)

20160402_141404

 

Zaawansowany technologicznie patent do cięcia :P Później i tak było masę szlifowania, żeby to się ze sobą zgadzało…

 

 

 

 

20160402_152418

Po cięciu :P

 

20160402_192021

No i poklejone.

Nie w tym roku.

Nie mam dobrych wieści. W zasadzie wiedziałem to już od stycznia ale nie mogłem się zebrać, żeby to napisać.

Nie zdążę ukończyć jachtu w terminie; a nawet jeśli, to nie mogę pozwolić sobie na tyle urlopu.

Z tego względu z regat Setką przez Atlantyk 2016 – oficjalnie się wycofuję.

Budowa będzie kontynuowana.

 

Postępy w budowie, nadal będą zamieszczane na stronie a system budowy pozostaje bez zmian.

Bardzo dziękuję za wsparcie, wiarę i pomoc przy ogarnianiu tego wszystkiego.

Życzę wszystkim pozostałym uczestnikom silnych wiatrów i bezpiecznego rejsu w Regatach Setką przez Atlantyk 2016.

Chorwackie Smażenie tyłków 2015

12079271_904085966342714_3385178516621964096_n
Chorwacja… Czy Mazury? Po spędzeniu zaledwie tygodnia na Adriatyku wynudziłem się jak diabli. Ciepło, słonecznie, słabe wiatry, sucho, nie kapie na głowę… Taki Sopot albo Krupówki tylko rozciągnięte wzdłuż całej linii brzegowej. woda o temperaturze ok 20 stopni. Powietrze 22-25… nic się nie psuje, nic się nie dzieje. Sztormiak przeleżał w worku. Autopilot działał do trójki. Nie ma co robić. Żeglarze zachowują się jak goście ekskluzywnych restauracji. Wszechobecne Ą i Ę… Odległości jak na Mazurach tylko ludzie sztywniejsi. Chorwaci nastawieni głównie na Niemców. Lans, szpan, hotelowi yachtsmeni. Jak odpowiedział kolega Sławek – na nasze pytanie – kiedy wypłynie: ” Jak zacznie padać śnieg i zrobi się zimno”. I tego wolę się trzymać. Na wyczekiwaną borę żeśmy nie trafili. Wszyscy pływają mydelniczkami a pojęcie zacieśnionej cyrkulacji chyba jest abstrakcją przy wszędobylskich strumieniówkach. ehhh, nie ma to jak Bałtyk.
PS.W żadnej locji, żaden orzeł nie napisał, że na wyspie ViS jacyś szaleńcy napieprzają dzwonami 24h/dobę . To ja to napiszę. Otóż napier*alają tymi dzwonami non stop. Nie ważne czy 15 po czy pełna godzina. Wariactwo! Odradzam z całego serca.

PPS. Rozkmińcie też taką sytuację. Ciśniemy sobie równo i nagle z zejściówki dobiega muzyka. Schodzę, patrzę i nie wierzę. Nie dość że na kanale 16 urządzają sobie luźne pogawędki to jeszcze przez ok 4 minuty jakiś kretyn puszczał tam muzykę… Zwariowałem.

PPPS. Serdecznie pozdrawiam nowoprzyjetych kadetów RST oraz dwie dziewczyny, które przeszły morski (morsko-jeziorowy) proces leczenia – zwany defeminizacją !

12165046_10208139740118314_1541685474_o 12140808_10208137659106290_6703650826013100474_n
PPPPS. Nasz jacht nazywał się ANA. Nie trzeba było długo czekać, aż z taśmy klejącej dokleiliśmy na końcu kolejną literkę. W całej tej nudzie przynajmniej w portach bosmani mieli dużo śmiechu widząc naszą rufę.
„Mina bosmana gdy mówi: just tell me by radio five minutes earlier that ANA* IS COMING- bezcenne  albo burackie, co kto woli” z cyklu #januszezeglarstwa.
Bo powaga zabija powoli.

Heling

20150813_215742

W końcu postawiłem. Dłubałem, poziomowałem, pionowałem i tak uciekł mi dzień. Nie jestem królem organizacji warsztatu pracy. Ani farmaceutą. A ponadto sezon żeglarski uporczywie odciągał mnie od garażu. Jak tylko uporam się z wzdłużnikami (czyli zukosuje i posklejam) oraz utwierdzę się w przekonaniu, że to jednak zacznie przypominać jacht, zajmę się wymyślaniem nazwy. Płetwę kilową kupiłem razem z Lechem, chyba w czerwcu, jeśli dobrze pamiętam.

Na heling poszły wręgi C,D,E i A. Oczywiście będę go jeszcze wzmacniać i modernizować w miarę potrzeb. Bo jak coś zacznę na nim giąć w tym momencie, to może być kiepsko. Ale na przymiarki do pasowania starczy. Trzyma się.  Sezon się kończy i zabieram się za pracę.

 

20150813_151418

20150813_210135 20150813_210106 20150813_215742 20150813_215548 20150813_215827 20150813_192901